76 poziom zaufania. Najczęściej wady klasy III są spowodowane niedorozwojem górnej szczęki, a o wiele rzadziej jest to spowodowane przez przerost żuchwy. Często leczy się takich pacjentów najpierw rozszerzając i wydłużając szczękę, a następnie ustawiając zęby aparatem stałym. W przypadkach zdecydowanego przerostu żuchwy REKLAMA. Pół roku temu zaprzestałem używania pełnoklatkowych aparatów Nikona i zdecydowałem się na zakup całego systemu micro 4/3. Po ponad miesiącu testowania równolegle dwóch najlepszych aparatów tego formatu, jakie można kupić – Lumiksa G9 oraz Olympusa OM-D EM-1 mk II – postawiłem na tego drugiego. Invisalign aparat na zęby – efekty. Szybko zauważymy pierwsze efekty działania ortodoncji Invisalign. Efekt jest szybki – zmieniając nakładki co tydzień, a nie co dwa tygodnie, możemy oczekiwać efektu już po 3 miesiącach używania. Jest to o 50% szybciej niż w przypadku dotychczasowego leczenia. Po niej następuje czas detalicznej diagnostyki ortodontycznej, czyli badania dodatkowe, pomiary i analizy zdjęć rentgenowskich. Na koniec dentysta przedstawia indywidualny plan leczenia. Proponuje również najodpowiedniejszy aparat ortodontyczny np. leczenie nakładkami prostującymi na zęby, lub aparatem stałym. Aparat ortodontyczny cienkołukowy czasem nie jest w stanie wyeliminować wszystkich problemów ze zgryzem, z jakimi się zmagamy. Właśnie z uwagi na ten fakt niekiedy zachodzi konieczność uzupełnienia jego działania o pewne elementy dodatkowe, które pozwolą przemieścić zęby w kierunku zgodnym z oczekiwaniami. Takimi elementami mogą być aparaty grubołukowe, do których należą przeczytaj koniecznie: Aparat ortodontyczny po 30-tce « forum maluchy.pl (lofi) Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. PLiki cookies stosujemy w celu świadczenia uśług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Seniorzy tutaj jest miejsce w którym jednoczą się polscy seniorzy. Ciekawe artykuły wszystko o seniorach i dla seniorów. Tutaj każdy senior może podzielić się swoimi poglądami. Aparat ortodontyczny metalowy. Ten rodzaj widziałeś prawdopodobnie najczęściej, ponieważ jest standardowym, klasycznym i najtańszym rozwiązaniem, gdy chodzi o aparaty stałe. Składa się z: pierścieni — przymocowane są wokół zębów, by można było na nich zakotwiczyć aparat, zamków — przyklejane są do przedniej części Taki model zapewni znacznie lepsze efekty i okaże się skuteczniejszy przy systematycznym stosowaniu. FAQ: Ruchomy aparat ortodontyczny – kto może go nosić? Standardowy aparat ruchomy jest przeznaczony do leczenia wad zgryzu u najmłodszych pacjentów. Najlepsze efekty można zaobserwować u dzieci między 4 a 12 rokiem życia. Osoby noszące aparat ortodontyczny powinny być objęte opieką logopedyczną. Współpraca logopedy i ortodonty jest bardzo ważna. W dzisiejszym odcinku podcastu Logopeda online chcę przekazać Ci jedną bardzo ważną rzecz. Jeśli nosisz aparat ortodontyczny, powinieneś jak najszybciej udać się do logopedy, oczywiście o ile jeszcze ny0m6kw. Ani szybko, ani tanio Na samym początku trzeba sobie jasno powiedzieć, że kompleksowe podejście do prostowania wad zgryzu nie jest procesem ani szybkim, ani tanim. Dlatego też często zdarza się, że mogą sobie na to pozwolić osoby dorosłe – nie wszystkich rodziców stać na to aby założyć aparat ortodontyczny dziecku. Na szczęście w przypadku wad zgryzu wiek nie jest ograniczeniem, o ile nasz układ kostny jest w odpowiedniej kondycji. W końcu zęby siedzą w kościach, a mamy zamiar je przesuwać, więc cały układ naszej szczęki będzie się musiał przystosować do zachodzących zmian. Wielu osobom aparat ortodontyczny kojarzy się ze szpecącymi drutami i zamkami na zębach. To jednak już przeszłość. Aktualnie wiele jest możliwości prostowania wad zgryzu, a odpowiednią metodę należy dopasować do kilku czynników. Podstawowym jest oczywiście rodzaj wady jaką chcemy usunąć. Kolejne to nasze możliwości finansowe, czas jaki możemy przeznaczyć na cały proces oraz kwestia tego, czy chcemy aby o fakcie używania aparatu ortodontycznego nikt nie wiedział. Oczywiście każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Aparat ligaturowy Jest to podstawowy i klasyczny typ aparatu ortodontycznego, posiadający zarówno zamki, jak i ligatury oraz łuki. Metalowe zamki klejone są do zębów specjalnym klejem i stabilizowane oraz łączone metalowym drucikiem, który w niektórych wersjach może być przezroczysty. To właśnie ten drut wywiera nacisk na zęby, przez co powoduje ich stopniowe przesuwanie się w odpowiednim kierunku. Ten typ aparatu naraża pacjenta niestety na urazy jamy ustnej, odklejenie zamka czy złamanie drutu. Niezależnie od zastosowane drutu proces leczenia wygląda podobnie i przewiduje wizytę u ortodonty mniej więcej co cztery do sześciu tygodni. Całe leczenie trwa około dwóch lat. Aparat ligaturowy ma zastosowanie w większości wad zgryzu i jest stosunkowo niedrogi. Jeden łuk aparatu w zależności od zastosowanego drutu to koszt między 2,5 a 3,5 tys. złotych. Do tego należy oczywiście doliczyć koszt wizyt kontrolnych i ewentualnych napraw aparatu. System Invisalign Nazwać Invisalign aparatem ortodontycznym to lekkie niedomówienie. W istocie nie jest to bowiem montowany na stałe czy zdejmowany aparat z drutami. Pod nazwą Invisalign kryje się system opracowywanych specjalnie dla każdego pacjenta nakładek na zęby, które wymieniane są mniej więcej co dwa tygodnie. Każdy kolejny zestaw nakładek różni się od poprzedniego, co przekłada się na efekt przemieszczania zębów. Niewątpliwą zaletą tego systemu jest jego dyskretność. Nakładki wykonane są z przezroczystego silikonu, przez co są praktycznie niewidoczne. System ten kierowany jest także do osób, które nie chcą zbyt często odwiedzać ortodonty – wizyty kontrolne są w tym przypadku rzadsze niż ma to miejsce przy klasycznym aparacie. Niestety system Invisalign ma też swoje wady. Może on być zastosowany tylko to leczenia niektórych wad zgryzu, jak diastema czy stłoczenie. Leczenie tym systemem innych wad może wymagać wspomagania zwykłym aparatem. Poza tym wybierając ten sposób leczenia należy się nastawić na większe koszty. W zależności od skali wady leczenie trwa od 10 miesięcy do 2 lat, a jego całkowity koszt, ujmujący kolejne nakładki i wizyty, to od 10 do 25 tys. złotych. Aparaty lingwalne oraz samoligaturujące Wśród rozwiązań oferowanych przez ortodontów rozróżnia się także np. aparaty lingwalne. Czas leczenia tym aparatem to w zależności od wady od pół roku do 2,5 roku. Jest to opcja najbardziej dyskretna, gdyż zamki montowane są do zębów od tyłu, od strony języka. Koszt montażu takiego aparatu w zależności od wady i zastosowanych zamków to od 4 do 10 tys. złotych. Do tej kwoty należy jeszcze doliczyć koszt wizyt kontrolnych. Z kolei aparaty bezligaturowe, jak sama nazwa wskazuje, pozbawione są ligatur, czyli gumowych połączeń między zamkami. Zastosowanie takiego rozwiązania zmniejsza nacisk i tarcie między zębami, co wpływa na skrócenie czasu leczenia oraz zmniejszenie częstotliwości wizyt kontrolnych. Kolejną zaletą tego systemu jest możliwość skrócenia leczenia. Średnio cały proces jest nawet pól roku krótszy niż w przypadku standardowego aparatu. Minusem mogą być koszty. W zależności od wady zgryzu czy zastosowanych zamków koszt jednego łuku aparatu to od 2 do 3,5 tys. zł, a do kosztów całkowitych leczenia należy jeszcze doliczyć wizyty kontrolne. Współczesna technika daje wiele możliwości leczenia wad zgryzu, dzięki czemu praktycznie każdy powinien znaleźć odpowiednie dla siebie rozwiązanie. Możemy wybrać nakładki, aparaty stałe, zdejmowane czy aparaty stałe, które są niewidoczne, gdyż montowane są z tyłu. Nie zmienia to jednak faktu, że podstawą do skutecznego leczenia jest przeprowadzenie całego procesu przez profesjonalistów i na tym nie warto oszczędzać. Jak prawidłowo czyścić zęby? Elo elo - drobna aktualizacja mam aparat od paĹşdziernika, taki kombinowany bo częściowo metalowy, a częściowo estetyczny. Mam samoligaturujÄ…cy siÄ™ - bez gumek ĹĽadnych, z porcelanowymi zamkami (nie przeĹşroczystymi, bo faktycznie mam raczej zÄ™by w kolorze koĹ›ci sĹ‚oniowej, niĹĽ biaĹ‚e), a Ĺ‚uki sÄ… zwykĹ‚e, metalowe. OgĂłlnie siÄ™ zaprzyjaĹşniliĹ›my - okresowo drobne problemy, otarcia, ale ogĂłlnie nie teĹĽ różne gadĹĽety, woski, ochraniacze, irygatory da siÄ™ ĹĽyć Od kilku dni mam nowÄ… "zabaweczkÄ™" - taki adapter, expander na podniebienie... to dopiero zabawa - sepleniÄ™ jak piÄ™cioletnie dziecko nie wiem, ile trzeba czasu, ĹĽeby ogarnąć mĂłwienie na nowo. A za miesiÄ…c zakĹ‚adam aparat na dolnÄ… szczÄ™kÄ™ i bÄ™dzie juĹĽ - polecam minęło okoĹ‚o pół roku, a dla mnie różnica w gĂłrnych zÄ™bach jest ogromna. Planowałam opublikować ten wpis już rok temu, tuż po zakończeniu leczenia. Ale potem postanowiłam jednak poczekać i sprawdzić czy na pewno nie dopadnie mnie efekt jojo, który niestety przy noszeniu aparatu często się zdarza. Na szczęście nie miało to miejsca, więc na spokojnie mogę Wam opowiedzieć moją historię. Aparat ortodontyczny – moja przygoda od czasów dzieciństwa: Generalnie od samego początku, czyli pojawienia się pierwszych stałych zębów w wieku 6 lat miałam problem ze zgryzem. Moja szczęka i żuchwa były za małe, by pomieścić wszystkie zęby. W związku z tym od podstawówki chodziłam do ortodonty. Miałam wtedy aparaty wkładane na noc – tzw. “płytkę Schwartza” z takim specjalnym kluczykiem do jej rozszerzania. Chodziło o to, by rozbudować – poszerzyć zgryz i zrobić miejsce dla kolejnych stałych zębów. W wieku 12 lat lekarze podjęli decyzję o usunięciu dwóch dolnych piątek. I tak nie miałam górnych zawiązków piątek, więc ten zabieg miał na celu wyrównanie zgryzu i zrobienie miejsca pozostałym zębom. Co dwa, trzy lata miałam wymieniane aparaty i trwało to aż do liceum. Wtedy moja ortodontka nie mogła mi już nic więcej zaproponować poza aparatem stałym. Było to jeszcze w czasach, gdy za grosz nie chciałam go nosić, bo uważałam, że to bardzo obciachowe. Tak właśnie myślałam w liceum, bo nie znałam nikogo, kto by nosił taki aparat… Pierwszy aparat stały Na studiach, gdy poznałam kilka osób noszących aparat i mogłam się o wszystko wypytać podjęłam decyzję, że jednak chciałabym poprawić zgryz. Czułam się już pewniej, zdobyłam wiedzę o aparacie od osób, które z niego korzystały, więc czułam się “uspokojona”. Zdecydowałam się na aparat stały, a ortodontka doradziła mi system Damona, bo miał dodatkowo nieco rozbudować szczękę. Leczenie trwało półtora roku i zakończyło się względnym sukcesem. Piszę “względnym”, bo niestety dopadł mnie wspomniany efekt jojo. A mianowicie po leczeniu miałam założony retainer na dół i na górę. O ile ten na górze trzymał się świetnie (choć i tak nie dał rady oprzeć się naciskom ze strony języka, przez co zęby zostały nieco wypchnięte do przodu), to ten na dole mi co rusz się kruszył i odpadał na niektórych zębach. Po kilku miesiącach skończyło się jego zdjęciem i używaniem płytki Schwartza na noc. Niestety z tego powodu dolne zęby w ciągu kilku następnych lat nieco się skrzywiły. Płytka Schwartza nigdy nie zda egzaminu tak dobrze jak przyklejony na stałe retainer. W związku z tym, że dolne zęby zaczynały się coraz bardziej ścierać. Postanowiłam raz jeszcze, dla odmiany w innej przychodni, zawalczyć o idealny uśmiech. Na tym zdjęciu z 2017 roku dobrze widać jak górne zęby zostały wypchane do przodu. Nie widać za to jak dolne się skrzywiły i ścierały bez retainera. Przed założeniem aparatu Przed założeniem aparatu w 2018 roku chodziłam pół roku do logopedy, który robił ze mną ćwiczenia i uczył … jak mam jeść! Chodziło o to, by zapobiec wypychaniu zębów przez język i oduczyć mój język złych nawyków. Brzmi to śmiesznie, ale tak właśnie było. Ale dalej będzie jeszcze lepiej… Moja ortodontka chciała mieć pewność, że podczas drugiego leczenia zęby mi … nie wypadną (poważnie, jest takie ryzyko! Dlatego leczenie aparatem stałym można mieć max 2 razy w życiu, a tylko w wyjątkowych sytuacjach 3 razy. Przeszłam jeszcze analizę okluzyjną i badania u periodontologa, który zbadał dziąsła i ułożenie zębów w kości. Oczywiście miałam też dwa prześwietlenia (a potem jeszcze jedno w trakcie leczenia), zdjęcie kamienia, piaskowanie, ale to standard. Dopiero potem założyłam aparat – było to pod koniec 2018 roku. Tym razem moja ortodontka zaproponowała mi klasyczny aparat z ligaturami, czyli gumkami, które trzymają drut w kanale. Mogłam wybrać czy chcę metalowy czy kosmetyczny – porcelanowy. Wybrałam ten drugi, bo mniej się rzuca w oczy. Jest za to nieznacznie droższy. Na modelu wyglądał jak na poniższym zdjęciu, co ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Wszak “modelowe zęby są takie typowo amerykańskie” (jak to określiła moja pani doktor), czyli ogromne. Na nich każdy zamek wydaje się malutki. Nie dajcie się więc nabrać 😉 U mnie te same zamki wyglądały już tak: Zdjęcie w trakcie leczenia, jeszcze wtedy nosiłam okulary 😉 Aparat na dół nosiłam 11 miesięcy, a na górę – 13 miesięcy, więc ostatecznie pożegnałam się z “drutami” w styczniu ubiegłego roku. Od tego czasu mam zainstalowany retainer na górę i dół, a dodatkowo płytkę Schwartza, którą obecnie noszę co drugą noc. Przez pierwszy rok z okładem nosiłam ją codziennie. Jeśli wszystko będzie dobrze szło, to za kilka miesięcy będę ją mogła nosić np. co trzecią noc, a potem co czwartą itd. Retainer zostanie jednak ze mną już na zawsze. Teraz jednak zupełnie mi nie przeszkadza, bo zgryz mam ustawiony idealnie. Co jest najtrudniejsze przy noszeniu aparatu? Gumki przez nałożeniem pierścieni Przy pierwszym aparacie na kilka dni przed jego założeniem miałam zainstalowane rozwierające gumki wokół szóstek. Miały one zrobić miejsce między sąsiadującymi zębami, by ortodonta mógł nałożyć pierścienie na szóstki. Do tego elementu był przymocowany aparat. Obecnie nie stosuje się już zbyt często tego rozwiązania, bo jest ono bardzo bolesne (ten ból dosłownie rozsadza głowę przez kilka dni). Teraz po prostu montuje się takie większe zamki na szóstkach i one trzymają cały aparat. Dobrze je widać na poniższym zdjęciu – to te metalowe zamki na szóstkach. Wyciągi To kolejny niezbyt fajny element. W tych gumkach trzeba chodzić non stop lub przez minimum 8-10-12 godzin dziennie – to ustala ortodonta. Można je zdejmować tylko do jedzenia, co bywa kłopotliwe. Zwłaszcza, gdy używa się gumek o małych średnicach. Ich założenie jest po prostu trudne, bo trzeba wcelować w 2, a czasami 3 haczyki. Monsieur, który zaczął nosić aparat dwa miesiące przede mną i nosi go nadal, nosił przez moment aż 3 różne gumki! I to jest dopiero wyzwanie, by je założyć. Sama nosiłam gumki pół roku, a M. nosi je już ponad rok i lada tydzień będzie miał ściągany aparat. Ból Ból w moim przypadku był absolutnie akceptowalny. Ani razu nie musiałam sięgać po środki przeciwbólowe. Nigdy też nie przechodziłam na płynną dietę. Oczywiście, przez 2-3 dni po każdej wizycie odczuwałam dyskomfort, ale było to do przeżycia. Czyszczenie Warto używać irygatora – on bardzo pomaga wypłukać wszystkie nieczystości z zamków i przestrzeni międzyzębowych. Poza tym przydatne są specjalne nitki dentystyczne i szczoteczki dedykowane osobom noszącym aparat. Akurat higiena była dla mnie najmniej uciążliwa. I tak od 10 lat, już po noszeniu pierwszego aparatu miałam nawyk mycia zębów po każdym posiłku, więc to nie był żaden problem. To już po prostu pozostaje w człowieku. Podniesienie zwarcia Podniesienie zwarcia to dla pacjenta bardzo dziwne doświadczenie. W pewnym momencie mojego leczenia lekarz nałożył mi taką jakby grubą plombę na dolnych szóstkach. Sprawiała ona, że moje górne i dolne zęby stykały się tylko na jej powierzchni. Nie stykały mi się jedynki czy kły! Miałam przez to przejściowe problemy z jedzeniem, bo nie mogłam nic pogryźć. Na przykład: jadłam makaron i językiem go sobie dociskałam do górnych zębów, by go posiekać – przedziwne uczucie 🙂 Potem nauczyłam się sobie z tym radzić, ale na początku było to bardzo, ale to bardzo dziwne uczucie, choć absolutnie bezbolesne. Monsieur też przechodził przez ten etap i miał podobne wrażenia. Co po zdjęciu aparatu? Przed samym zdjęciem aparatu musiałam odwiedzić higienistkę stomatologiczną (odwiedzałam ją zresztą regularnie – co około 3 miesiące w trakcie leczenia), a już po zdjęciu zostałam wysłana do protetyka, który dopracował mój zgryz poprzez starcie guzków – to są te wystające części np. zęby trzonowe mają ich zwykle 4. Chodziło o to, by nie było sytuacji, że na jakiś ząb będą działały zbyt duże siły i by mi przypadkiem nie pękł pewnego dnia. Dodatkowo protetyk nałożył mi bonding na niektóre zęby – tylko na te, które mi się starły po pierwszym aparacie. Miało to miejsce na dolnych i górnych trójkach oraz dolnych jedynkach. Leczenie ortodontyczne – ile to kosztuje? Powiem szczerze, że nie wiem ile dokładnie wydałam na całe leczenie w latach 2018-2021. Szacuję, że było to ok. 7-8 tys. zł. Największym wydatkami były: aparat: 1 łuk ceramiczny marki 3M kosztował 1800 zł, czyli w sumie zapłaciłam 3600 złpłytka Schwartza po zakończeniu leczenia kosztowała 700 zł wizyty, za które płaciłam od 90 do 270 zł w zależności od tego, jakie elementy były wymieniane, gdy oba łuki, to wtedy koszt wynosił właśnie 270 zł – w sumie było to ok. 3 tys. Dodam, że ceny te zawierały rabat 10%, bo miałam w tym czasie wykupiony pakiet medyczny, w ramach którego miałam bezpłatne wizyty u logopedy oraz periodontologa, jak i prześwietlenia. Normalnie byłby to dodatkowy koszt ok. 1 tys. zł, który musiałabym ponieść jeszcze przed samym leczeniem. Nie można zapomnieć też o wizytach u higienistki, bo są sporym wydatkiem – jedna kosztuje od 150 do 300 zł. Sama miałam je w ramach pakietu, więc dzięki niemu dużo udało mi się zaoszczędzić. Wizyty u ortodontki podczas noszenia aparatu miałam co 3-4 tygodnie. Obecnie chodzę na kontrole co 3-4 miesiące, czyli jakieś 4 razy na rok. Leczenie ortodontyczne – podsumowanie: Powiem szczerze, że dopiero teraz jestem ostatecznie zadowolona ze swoich zębów. Moja wada nie była duża i mało kto ją zauważał. Przeszkadzały mi jednak ścierające się dolne zęby. Po prostu widziałam, że sama je “zjadam”. Nawet moja pani stomatolog zwróciła mi na to uwagę. Gdybym zaniedbała temat, za moment potrzebowałabym specjalnych zabiegów np. nakładania sztucznego szkliwa, bo mogłabym zacząć odczuwać nadwrażliwość. Leczenie ortodontyczne to duży wydatek, ale moim zdaniem warto go ponieść. Podobnie jak i warto zdecydować się na korektę wzroku, jeśli tylko macie taki problem. O zęby trzeba dbać na bieżąco. W przeciwnym razie po dłużej nieobecności u stomatologa może się okazać pewnego dnia, że zębów nie da się uratować i zostaje zrobienie implantów. A cena jednego czasami wynosi tyle co całe leczenie ortodontyczne i wielokrotnie przekracza standardowe przeglądy czy nawet wstawianie plomb. Jeśli też ścieracie zęby czy macie inne problemy ze zgryzem, to nie czekajcie! Żałuję, że odwlekałam tę decyzję i nie zdecydowałam się na stały aparat kilka lat wcześniej. Do przeczytania! E. Zdjęcie główne: Magdalena Mizera